SATYRY

Satyry, siły boskie i fatalne, odgrywają albo podpowiadają to, co się roi i śni publiczności, nicują jej podświadomość, ale i ironicznie mieszają role, zmieniają maski, bawią się. Mącą wodewil ze śpiewami o Fauście i Małgorzacie, narzucając po­lityczną jawę Królestwa Kongresowego. Destruują ład teatral­ny, wprowadzając straszliwy pozateatralny dysonans owego: „Polonais, point de reveries”. Słowa te pochodzą wprawdzie z r. 1856, ale nic nie szkodzi, oddają one w pełni istotę sto­sunków między caratem a społeczeństwem polskim. Wreszcie Satyry doprowadziły do punktu kulminacyjnego swe dzieło zniszczenia sztuki z Teatru Rozmaitości i wyprowadzenia na jawę snu publiczności. Wtedy na widownię wkracza Nike Na- poleonidów wraz z powstańcami. Dochodzi do rozbicia spek­taklu z zewnątrz. To Nike Napoleonidów wzywa: „Do broni!” Oficer Zajączkowski wbiega tuż za nią i krzyczy: „Na mieście naszych mordują!”

Witam! Ciesze się że znalazłeś chwilę, żeby zajrzeć na mojego bloga. Mam nadzieję, że podoba Ci się sposób w jaki go prowadzę, a informacje które tu znajdziesz uznasz za przydatne. Jeśli chcesz ze mną pogadać, czegoś dopytać odnośnie artykułów zostaw pytanie w komentarzu albo skorzystaj z formularza kontaktowego! Miłego czytania!
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.