ROMANTYCZNE ŚMIERCI

Śmierci, które opiewał romantyzm, stwarzały inną per­spektywę dla życia — wedle religii romantycznego pa­triotyzmu ten, kto umierał za ojczyznę, doznawał od razu wnie­bowstąpienia, umacniając żywych w nadziei nieśmiertelności. Polska konała z każdym z umierających bohaterów tylko z po­zoru — szubienica przecież stawała się krzyżem Chrystusa, który skonał na nim, a trzeciego dnia zmartwychwstał, zaś po­bojowisko pokrywały życiodajne prochy umarłych. Z tej me­taforyki Słowacki korzystał obficie w Lilii Wenedzie, wielkiej romantycznej „tragedii śmierci” mówiącej symbolicznie o po­wstaniu listopadowym i o każdym polskim powstaniu, czy Ujejski w Ostatniej strofie, zapowiadającej, że „pożary wstaną z popiołów”. „Niechaj nas przecie widzą — gdy konamy! —”, tak kończy się Pogrzeb kapitana Meyznera Słowackiego, tak zamyka się strofa błagająca Boga, zsyłającego same klęski na „kraju obrońcę”, by przynajmniej zapalił słońce na chwilę „śmierci naszej”, by konanie narodu spełniało się w jasny dzień. Czy szło tutaj o spektakularną, pokazową śmierć gla­diatorów? Nie, raczej była to prośba o litość szczególną, o to, by Bóg pozwolił ujawnić całemu światu, że śmierć polska jest śmiercią pobitych bohaterów.

Witam! Ciesze się że znalazłeś chwilę, żeby zajrzeć na mojego bloga. Mam nadzieję, że podoba Ci się sposób w jaki go prowadzę, a informacje które tu znajdziesz uznasz za przydatne. Jeśli chcesz ze mną pogadać, czegoś dopytać odnośnie artykułów zostaw pytanie w komentarzu albo skorzystaj z formularza kontaktowego! Miłego czytania!
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.