PO KILKU PERYPETIACH

Po kilku jeszcze perypetiach wresz­cie z okien pierwszego piętra w swoim domu zobaczył, jak zdwojonym krokiem maszeruje Szkoła Podchorążych, wyda­jąc chórem okrzyki: Niech żyje wolność! — Polacy do broni. I co się teraz dzieje z Janowskim? Rzeczywiście zaczyna dzia­łać jak w transie. Posłuchajmy: „Widok ten sprawił na mnie ogromne wrażenie. Zapomniałem i o dokończeniu referatu, i o żółtaczce, i o proszkach pani Kelcowej, które mnie miały z niej wyleczyć. I niepodobieństwem mi było pozostać spokoj­nym w domu. W jednej też chwili bez żadnego namysłu posta­nowiłem podążyć za tym szczupłym zastępem młodzieży woj­skowej, dającej narodowi w ten sposób hasło do wielkiego przedsięwzięcia. Zdało mi się zaś, że jakoś nie wypada, a mo­że byłoby i niebezpiecznie podążyć za nią z gołymi rękami. Jakoż pobiegłem w skok do przyległej bibliotece sali [miesz­kał jako „bibliotekarz-dozorca archiwum” przy Towarzystwie Przyjaciół Nauk], mieszczącej różne starej broni zabytki, a zwa­nej zwykle «Zbrojownią», i wziąwszy stamtąd szpadę po ge­nerale Dąbrowskim, którą on zapewne nosił dowodząc we Wło­szech legionami polskimi, wyszedłem — źle mówię — jakby odurzony wyleciałem na ulicę.”

Witam! Ciesze się że znalazłeś chwilę, żeby zajrzeć na mojego bloga. Mam nadzieję, że podoba Ci się sposób w jaki go prowadzę, a informacje które tu znajdziesz uznasz za przydatne. Jeśli chcesz ze mną pogadać, czegoś dopytać odnośnie artykułów zostaw pytanie w komentarzu albo skorzystaj z formularza kontaktowego! Miłego czytania!
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.