Witaj!

Trafiłeś na bloga o biznesie. Mam nadzieję, że zamieszczane tutaj artykuły Ci się spodobaja i zosaniesz tutaj na dłużej!
Zapraszam też do aktywnego komentoania pod postami.

Witaj!

Trafiłeś na bloga o biznesie. Mam nadzieję, że zamieszczane tutaj artykuły Ci się spodobaja i zosaniesz tutaj na dłużej!
Zapraszam też do aktywnego komentoania pod postami.

Witaj!

Trafiłeś na bloga o biznesie. Mam nadzieję, że zamieszczane tutaj artykuły Ci się spodobaja i zosaniesz tutaj na dłużej!
Zapraszam też do aktywnego komentoania pod postami.

Witaj!

Trafiłeś na bloga o biznesie. Mam nadzieję, że zamieszczane tutaj artykuły Ci się spodobaja i zosaniesz tutaj na dłużej!
Zapraszam też do aktywnego komentoania pod postami.

Witaj!

Trafiłeś na bloga o biznesie. Mam nadzieję, że zamieszczane tutaj artykuły Ci się spodobaja i zosaniesz tutaj na dłużej!
Zapraszam też do aktywnego komentoania pod postami.

 

ZASADA LEKTURY RZECZYWISTOŚCI

Zasada lektury rzeczywistości wyznaczała w romantyzmie decydującą rolę i Księdze. Sam romantyzm chciał być taką Księgą — nie tylko j do odczytania, ale i do wypełnienia. Dlatego Mickiewicz mówił  w prelekcjach paryskich, sumując aforystycznie ten pogląd: ! „Jeśliś jeszcze nie odbył swojej wojny krzyżowej i swojej Rewolucji francuskiej, pośpiesz się, bo inaczej nie będziesz mógł isć wraz z pokoleniem dzisiejszym.Zbudować swą świątynię i odbyć swoją wojnę krzyżową to j coś więcej niż przeczytac opis świątyni i historię woien krzv- żowych” (XI, 471). Stosunek między zawartym w dziejach znakiem-przesłaniem do odczytania a naśladującym je czynem, zachowaniem, posta­wą jest tu chyba całkiem oczywisty. Lotman dowodzi: „W dzie­le romantycznym nowy typ ludzkiego zachowania rodzi się na stronicach tekstu i stąd przenosi się do życia.” Romantyzm żą­dał wręcz uprawiania zachowań literackich w rzeczywistym życiu, co jeszcze ułatwione zostało przez to, że literackim bo­haterem romantyzmu był człowiek współczesny — tekst mógł być zatem swobodnie traktowany jako program realnego przy­szłego zachowania się czytelnika.

POLSKA POEZJA ROMANTYCZNA

Polska poezja romantycz­na — ze względu na szczególne okoliczności historyczne, w ja­kich nasz romantyzm się zrodził i oddziaływał — z wyjątkową już wprost kunsztownością i naciskiem kształtowała czytelnika na swój wzór i podobieństwo, tworzyła go jako człowieka czynu, jako osobnika, który każdym swym postępkiem po­świadczać winien wierność ideałowi patriotycznemu i demo­kratycznemu. Mówiąc o „romantycznym spiskowcu”, ów właś­nie priorytet literatury i jej nakazów mamy na myśli. Tak rozumiana „mentalność romantyczna” utrzymała się w Polsce bardzo długo, odnawiając się stale w każdej okolicz­ności, która pozwalała utożsamiać „dążenie do niepodległości” z „nakazem literatury wieszczej”. Tadeusz Konwicki, który praktyczne życiowe skutki literacko-romantycznego zaczadze­nia pokazał już raz w powieści Rojsty, powrócił do tego samego tematu w wyznaniu autobiograficznym, relacjonującym —jak­kolwiek rzecz działa się w ponad sto lat później — wszystkie cechy typowego dla „mentalności romantycznej” podporządko­wania się nakazowi naśladowania literatury: „Moje pokolenie zaczytywało się w książkach na śmierć. Co gorsza, moje poko­lenie wierzyło w książki. […]

STEROWANE PRZEZ ERUDYCJĘ

Kiedy spadła pierwsza bomba na Wilno, ja wypełzłem na świat, na niewielki, prowincjonalny świat wileński, opity am­brozją książkową jak pijawka krwią.A z tych naszych polskich, polsko-polskich i nadpolskich książek wyrwaliśmy niczym główną stronicę jeden jarzący się imperatyw: umrzeć za Polskę.” „A więc o sobie: sześć mie­sięcy partyzantki 1944/45. Pod koniec już chyba dzikiej, znikąd nie sterowanej, może sterowanej tylko przez erudycję literac­ką. Umrzeć za Polskę. W ogóle umrzeć.” To sterowanie przez erudycję literacką — wedle znakomi­tego określenia Konwickiego — zaczęło się bardzo dawno. Tak było w powstaniu listopadowym, tak było w spiskach polisto- padowych. Tak też było u „świętokrzyżców”. Zostali oni ufor­mowani przez poezję romantyczną, ale również sami ją kształ­towali, nie tylko tworząc ją po prostu (jak to się stało w przy­padku Ehrenberga czy Balińskiego), ale i dostarczając niezbęd­nego dla niej wzoru osobowego, legendo- czy mitotwórczego, .zwracając go jej niejako.

MIT OSOBOWY

Mit osobowy polskiego romantyzmu wyjątkowo silnie związany jest z postacią patrioty-żołnierza-spiskowca-męczennika, poświęcającego się na śmierć za naród i ludzkość. Zwłaszcza — wysoko usytuowana w romantyzmie polskim, słowiańskim, europejskim — twórczość Mickiewicza obfituje w tego rodzaju bohaterów literackich. Wszystko, co dotyczy „psychologii spi­skowca”, uzyskuje dla interpretacji literatury romantycznej, natchnionej „duchem sprzysiężenia” (Mochnacki), wartość nie- przepłaconą. Jedna z najwcześniejszych kreacji literackich romantyzmu to przecież bohater zbuntowany, skłócony ze światem, wydający mu walkę, najwyżej ceniący wolność oso­bistą i wolność narodu, schodzący w podziemia i zawiązujący spiski polityczne, rzucający się w czyn wielki, który pochłania go bez reszty; to heros składający ofiarę z własnego życia. Typowa „biografia” bohatera romantycznego, przynajmniej polskiego, zawiera zazwyczaj te doświadczenia jako niezbędne niemal składniki żywota „dziecięcia wieku”. Słowem, w zeznaniach spiskowców obustronna relacja mię­dzy „literaturą” a „życiem” mogłaby się ujawnić w wyjątkowo efektowny sposób — i rzeczywiście ujawniła się.

LEGENDA I PRAWDA

Ale istnieje również i inna jeszcze relacja — między „legendą” l a „prawdą”. Zajmuje ona zresztą w badaniach nad romantyzmem szczególne miejsce, a to ze względu na wyjątkowe * wprost upodobanie romantyzmu do legendotwórstwa, najeżąściej osnutego wokół tzw. wielkich postaci historycznych. Kon­federaci barscy, Napoleon, książę Józef, Kościuszko, Kiliński, ‚ Emilia Plater, Ordon, filomaci i filareci, uczestnicy tzw spi­sku koronacyjnego, powstańcy r. 1830/1831, spiskowcy i mączennicy… Ileż to już procesów rewizyjnych wytoczono romantycznemu legendotwórstwu, pragnąc przywrócić uwielbione EU», przezeń osoby i wydarzenia do zwyczajnych wymiarów i jakimiz porażkami kończy y się najczęściej te usiłowania! „Porażką” nazwać bowiem można taką^okoliczność, że badania naukowców szły swonn torem, a leeenda romantyczna pozostawała nienaruszona.Oczywiście tajemnica podobnego immunitetu legendy jest dość prosta — jej niewyczerpana siła tkwi w zapotrzebowaniu zbiorowej świadomości.

W NAJCIĘŻSZYCH CHWILACH

Cichowski nosił pierwotnie u Mickiewicza nazwisko Mach­nicki — to ów Kazimierz Machnicki z przedlistopadowego To­warzystwa Patriotycznego, którego w monografii o Walerianie Łukasińskim tak scharakteryzował Szymon Askenazy: „potem w najcięższych chwilach prześladowania i zguby wytrzyma bez drgnienia wyszukane katusze więzienne, z zimną przenikliwo­ścią uniknie misternych sideł indagacyjnych, wzgardliwie ode­pchnie łaskawe pokusy wielkoksiążęce, wytrwa aż do końca, dłużej i bezwzględniej od wszystkich, od samego nawet Łuka­sińskiego, zgoła niemy i nieporuszony, zamknięty w denegacji prostej i bezwarunkowej…”  Jego zasada w śledztwie opie­wała: „Albo rzecz, o którą pytany jestem, jest mi wiadoma, albo nie. W pierwszym przypadku postanowiłem nic nie wy­jawić; w drugim nic wyjawić nie mogę.” Z niego uczynił Żeromski bohatera opowiadania Wszystko  nic, powtarzającego nieustannie maksymy: „nie wierz niko­mu, nie wierz nawet samemu sobie!”, „nie ma takiego, który by nie powiedział”, „wydałby czy nie, tego nie wiesz” — i gro­madzącego w sobie wieloletnie doświadczenia męczarni konspi­racji i więzienia, „jad mądrości, wysiedzianej w więzieniach, wyciśniętej ze swych starych, okrutnych i wstrętnych cier­pień”.

PROTOTYP RZECZYWISTOŚCI

Mickiewicz miał też inny jeszcze prototyp rzeczywisty: he­roicznie zachował się podczas śledztwa Tomasz Zan. Podobnie zresztą, jak np. znacznie później Benedykt Kosiewicz, który ocalił swym „bohaterskim milczeniem wśród męczarni” Hen­ryka Kamieńskiego.Milczenie pojawia się tu zatem jako „ka­tegoria etyczna” i jako „cnota heroiczna”, wedle określenia Izydory Dąmbskiej. Członkowie jednej z tajnych organizacji amerykańskich XIX w. na pytanie dotyczące jej celów mieli odpowiadać: „Nic nie wiem” — skąd poszło przezwisko „Know Nothing”. Wiele konspiracyjnych ugrupowań ubiegłego wieku mogłoby przyswoić taką nazwę czy dewizę, gdyż większość z nich zalecała swoim wyznawcom programowe milczenie bądź utajenie.Bogdaszewski i Podlewski, jak już o tym była mowa, obrali taktykę przemilczeń, niedopowiedzeń, śmiałych zaprzeczeń — wówczas gdy Komisja operowała zeznaniami innych oskarżo­nych. Komisja więc była zmuszona upominać właśnie ich wie­lokrotnie (wobec innych nie musiała się uciekać do podobnych środków). Np. Bogdaszewskiego: „Nierzetelnie zeznajesz i ciągłe twe usiłowania zmierzają do ukrycia związku i współwinnych, stąd okazuje się, iż nie przestajesz trwać w chęci rozszerzania  demokratycznych zasad, gdyby uwolnienie twoje nastąpiło.

PRZECIW TOBIE

Widzę zeznanie Bogdaszewskiego odpowiednie pytaniu i uwa­gom Komisji, lecz oświadczam, że zmyślił i że tyle tylko o nim wiedziałem, ile w pytaniu poprzednim zeznałem. Karol Pod­lewski.Jakież powody miałby Bogdaszewski zmyślać przeciw to­bie cokolwiek, kiedy łączą was stosunki familijne i jeden interes i kiedy wedle wszelkich okoliczności zeznanie jego ma zupełne prawdopodobieństwo?Nie wiem, co na to pytanie odpowiedzieć. Karol Podlewski. A jeśli więcej oprócz powyższych dowodów okazanych ci i będzie, czy przyznasz to, co dotąd i dlaczego taisz?Choćby najwięcej mi okazywano dowodów, jednak tego nie przyznam. Karol Podlewski” (362).Ale upór wobec inkwizytorów, zachowanie zimnej krwi, jf przemyślana taktyka, umiejętność wyminięcia pułapek, dążność do zatajenia bądź zbagatelizowania jak największej ilości osób faktów, wszystko to bynajmniej nie stanowiło reguły w ze­znaniach innych „świętokrzyżców”.